2009-12-13 Zimowe Słońce.
W sino-szarym niebie, w brudnych, zimnych chmurach, czai się koścista łapa. Swoimi długimi palcami łapie za gardło, przymyka powieki, podnosi kurtki i płaszcze wrzucając za koszulę drobinki siarczystego mrozu. Pani Zima bawi się z nami chowając za grubymi kołtunami slońce, oszczędzając nam białego śniegu cieszy  się swym  zimnym jasnym wzrokiem, pustego światła. Kiedy tak chwita nas za kołnierz, kiedy tulimy się w sobie zatrzymując resztki ciepła, Zima zbiera obłoczki pary z naszych ust i szczelnie zatyka nimi niebo.
Odwieczna igraszka Zimy ze Słońcem, bowiem kiedy ono  już chce bawić się promieniami na bieli skruszonych chmur, zalegajacych niezliczonymi płatkami na śpiącej ziemi, Zima wciąż gromadzi obłoki, by w końcu puścić snieg z wiatrem by dotarł w najskrytsze zakamarki, w każdą nieosłoniętą szczelinę ziemi.
I znów na niezwykle wyrazistym błękicie nieba zawiśnie słońce, zadzierając swą szyję wtopię się w czerpiąc barwę pod powieki, by wystarczyło mi go jej ponowne nieba oczekiwanie.
2009-12-05 Z cicha fant.

-Wypuśćcie tego wariata!- Zagrzmiała do małych, wściekle czerwonych krasnoludków, blado oka, krzywonosa i ruda elfica. Babsztyl cisnął za krasnalami dziurawym papuciem i w złości zurywając poręcz elfiego tronu- oberwie wam się i za to, wy czerwone prosiaki!
Skrzaty na łeb na szyję wiały z komnaty królowej, truchtem pomiędzy nogami służby, nie kończącymi się korytarzami zamku Pani Świąt.
Główny księgowy królestwa „Precz z ludźmi” szlochając zamachnął się wielka księgą podatków w kąt i wycierając zasmarkany nos tako rzecze do królowej.- Rachunki mi się nie zgadzają, kryzys na giełdzie bajek sięgnął dla. A tu znowu święto.
-Tylko spokojnie stary sknero, mam z zanadrzu prawdziwą niespodziankę.
W najstraszliwszym lochu, siedział przykuty to stutonowej sztaby, gruby jegomość, zwany potocznie wariatem. Karły zagrzechotały kluczem w drzwiach i chwilę po tym to samo zrobiły z łańcuchem. Gromki śmiech, tak lubiany przez dzieci a tak znienawidzony w królestwie „Precz z ludźmi” przeszył grube mury zamku i siejąc grozę dotarł nawet do najodleglejszych zakątków krainy.
Za grubasem wybiegł na dziedziniec z wielkimi nożycami zamkowy golibroda.
-Zwolnij pan! –krzyczał i z doskoku docinał przerośniętą kręconą brodę.
Wory na sanie ładowano równie pospiesznie, bowiem wariat nie miał w zwyczaju siedzieć. Cierpiał on na paskudne, wymyślone przez ludzi schorzenie zwane rozdawnictwem.
Wielki gruby Święty Mikołaj. Przytroczone do sań renifery z przerażeniem dostrzegły że jest jeszcze większy niż w zeszłym roku. Widocznie żarł na potęgę. Grubas złapał za bat i chcąc nie chcąc zwierzaki pociągnęły sanie. Sięgając do kieszeni, Mikołaj wydobył wręczony mu przez księgowego pakunek.
-Tylko jedna karta kredytowa!- Wrzasnął na całe gardło, aż zlęknionym zwierzętom zabrakło oddechu. Mrucząc pod nosem coś o narzędziach do mycia podłogi, ryknął po raz dtugi w stronę znikającego za horyzontem zamku.- Zapożyczę się a rozdam prezenty!
W tym samym czasie księgowy zerkając przez lunetę na oddalające się sanie dostrzegł z przerażeniem że Pani dała mu kartę, tą jedyną jaką mieli z debetem.
-No to pozamiatane- parsknął dusigrosz drąc listę podatków na przyszły rok.- Kochane elfy zaciskajcie pasa, i Mikołaja trzeba pilnować by się z Polakami nie bratał bo nauczył się cwaniak kombinować.

2009-11-15 Na wieki wieków.
I módlcie się aby mnie z tego klasztoru nie wyrzucili.
2009-11-02 Jak ustrzec się przed grypą, poradnik uświadomionego oglądacza reklamy.
Sczepmy się, jako szczep rodu Piastowego zaszczepmy swe plemię sczepioną na grypę! I w tej świadomości trwajmy kiedy przyjdzie o na po nas. Przeżywajmy ją razem, cierpiące jak co roku miliony. Wszak ogólnie wiadomo, a kto nie wie ten kiep, że szczepiona ma nam jedynie pomóc pokonać zarazę i to najwcześniej w przyszłym roku. Świadomie zainfekowani niepłodnym robakiem cieszymy się że nasza Wewnętrzna Milicja rozprawi się rozpłodowymi bykami grypy prawdziwej.
I z tego pierdolonego bełkotu wynika, że i tak bedziemy chorować dni 7, co uważny Polak , niepijący, niekarany i Katolik, zauważy na wizji w telewizji obrazy uświadamiające mu że ma żreć pyszne tabletki, a nieuważny Żyd, Mason, Kabalista i Świnia żreć tych tabletek nie będzie ino jak to Żyd czosnek od babinych przepisów z mlekiem i cebulą na rozgrzewkę w pielerzach wypije.
A tu Zonk, gdyż w tej bramce nic nie dają a ino Narodowej Reprezentacji Trener, przyszłego cudu twórca i Katolik pijący owszem, to jak zwykle ściema i zabierajcie tego misia do domu bo was grypa upierdoli i lezeć dni 8 będziecie.
Zwracam się z uprzejma prośbą do 98% Polskiego społeczeństwa któremu przypisuje się iż Katolik i tej całej reszty 2% złych i obcych co innnych świadomie zaraża.
Żryjcie Tabletki!
Czy wydaje się wam że szczepionkę wymyślono po to by na półkach aptek przeterminował się szeroko reklamowany lek co to niby lekiem nie jest bo nie leczy, za to łagodzi i zapobiega? Domyślcie się Szanowni Państwo (zwłaszcza te brakujące 2% bo im to trzeba 2x powtarzać, gdyz inne są i nie nasze) że jedynie, codzienne żarcie tabletek reklamowanych na ekranach może przeprowadzić wsród wirusów nasz Naród nietkniętym.
Przeca tak jest tam napisane, a że tego nie widać? No cóż nie dajcie sobie mieszać w głowie, nic więcej nie powiem.
2009-10-31 Zaduszna rodzina, ach polska to rodzina.
Podążali w zadumie na cmentarze swych bliskich, w foliowych torbach grzechoczące znicze z plastiku. Przemarznięte kwiaty, w brudnych od mokrej ziemi dnicach im nieśli. Na pomnikach szorowanych środkiem do ich szorowania ustawili, nie patrząc na siebie udawali że do bozi o ich dusze modlili. Tymczasem  zerkając z ukosa na sąsiadów grób w głębi duszy dupe im obrobili. Bo Mariolka ubrała się jak dziwka jakaś i jest z nowym chłopem na grobie męża swego co go wykończyła dla pieniędzy. Wszystko o wszystkich wiedzieli, o tym że ksiądz bardzo lubi dzieciaki, z oburzenia trzęsli się, nie zauważając jak doszło do tego iż w pierścien na wyścigi poszli go całować, w ten palec niewaiadomo gdzie trzymany.
Stali wokoło, kolejno odpalajac znicz od znicza, Zośka z mężem przyniesli jakieś małę, widocznie szkoda im pieniędzy, postawimy z boku by nie zagłuszały naszych wielkich serc, pomyśleli. Zimno wywiało ich już po procesji, do ciepłego domu gdzie znów się pokłócą. Lecz wcześniej usiądą przed telewizorem w oczekiwaniu ulibionych statystyk rozbitych w to swięto na śmierć kierowców.


Tu można przeklinać.
 
Ktodziad.
Dziadparyski
32
,
City.
Niepoprawnie się zapytam. Czy to, ja kiedy o mnie czytam?
Zobacz mój profil
Rok 2010
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
INSULA OYA.Dziad na wyspie.  












DZIZUS MARIA!!Dzizus Maria!

Zobacz serwisy INTERIA.PL