|
|
2011-12-29
Gwoli informacji.
|
Wszystkie zawarte w tym blogu teksty są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i publikowanie, bez umieszczenia informacji skąd dana rzecz pochodzi.
Pozdrawiam.
A może wrócę do tego bloga...kto wie :)
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-01-27
Nieczynne.
|
Z powodu bałaganu i niektórych rzeczy. Stare na nowe, stare po staremu na nowo ale nie od nowa.
|
|
Komentarzy:
5
|
|
2011-01-25
Szybko dementujemy nieprawdziwą prawdę.
|
 |
|
Komentarzy:
2
|
|
2011-01-25
Zagwozdka
|
Jego pojawienie jest jak objawienie.
Mimo że zawsze powinien z nami podrózować
Nie jest znowu też jakimś świętym, na medaliku.
Choć występuje od święta.
I nie koniecznie w święta
jak cud, nagle i niespodziewanie.
Choć ze wszech miar oczekiwanie
nie jest też papieżem, choć na papierze
i pisać się na nim nie da.
Tylko zostawiać wyraźne znaki.
Ale nie stygmaty!
Bo ich nikomu już więcej pokazać się nie da.
Lub też ukraść, gdy tylko się pojawi
choc to prawie swiętokradztwo.
Samolubstwo.
Kim on jest?
Pamiętam jak wygląda choć go dawno nie spotkałem.
Choć szukałem.
Potrzebowałem.
Ratunku szukałem w piśmie.
Wśród ścian pomalowanych.
Na których wisiał pusty uchwyt
na papier toaletowy
w przedziale kolejowym.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-01-24
łeb mam jakiś opuchnięty, chyba jestem pier...
|
Nie ma już nadziei.
łeb mi otumanili
codziennie są w mojej głowie
nawet jak ich tam nie ma
wygłaszają prawdy swoje
obsrywają prawdy moje
tabletki mam gotowe
opuśćcie moją głowę |
|
Komentarzy:
1
|
|
2011-01-22
Ostatni dzień babci i dziadka.
|
Dziad mój stawał nocą na straży lodówki. Jego sen czujny nie pozwalał prześliznąć się po zmroku do kiełbasy. Gdy dziadkowie przygłuchli zainstalowali w kuchni psa. Który szczekał tak oszalale że lądował na plecach tarzając się i szczekając a jego oczy błyskały w ciemności jak dwa diabelskie węgliki. Czytałem zatem głodując nieco. A wcale biedni nie byli. Wojna zrobiła swoje.
. |
|
Komentarzy:
1
|
|
2011-01-21
TRON Dziedzictwo
|
 |
|
Komentarzy:
1
|
|
2011-01-20
Rozmowy NIE Kontrolowane.
|

Każdy z nas bawił się za smarka w ciuciu-babkę. Lecz ngdy nie było z tego, ciuciu żadnego.
Tak też i tym razem.
Pozostaje zatem, własna wersja "wydarzeń".
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-01-17
Trupa wypoczynkowa.
|
Zamieniłem się w zombi telewizyjno-konsolowe.
A miałem:
Usunąć potworny brud w pojeździe dobudowlanym.
Posprzątać straszny bałagan w pomieszczeniu zwanym pokojem.
Zdrapac przed lustrem paskudny zarost.
No ale skoro jest kilka chwil wolnego.
Jeszcze mnie plecy od pracy bolą a już nie mogę się doczekać kolejnego zlecenia. I bądź tu się zrelaksuj.
Muszę zabić jeszcze 1000 zombiaków!
|
|
Komentarzy:
2
|
|
2011-01-09
Paszła won a kysz!
|
Złapawszy długaśne sznur,y czerwone krasnoludy przyśpiewując śpiewkę o bałwańskiej marchewce ochoczo jęły zań ciągnąć. Liny naprężyły się z trzaskiem, coś w oddali syknęło i na horyzoncie pojawiły się kłęby pary. Krasnali było wielu, niezliczone setki, tysiące jakich jeszcze nikt nie widział, zalewały czerwonymi kubraczkami białe, pagórkowate pola. Z oddali, powoli, zagłuszając śpiew krasnoludów nadciągał dudniący rumor, ziemia trzęsła się pod jego wibracjami. Z powtykanych tu i ówdzie drzew owocowych spadały potężne sople wbijając się pionowo to w snieg to w krasnale. Wiatr zawiewał tumany kłębiącej się pary znad horyzontu. Tak że nie widać było przyczyny narastającego hałasu. Wtem spod pagórków i mgły wyłoniły się śnieżne bałwany, oblepione guzikami z węgla miażdżyły o wiele mniejsze od siebie krasnale, zmiatały je miotłami i nakrywały dziurawymi garnkami. W zapracowane krasnale wstąpiła jakby nuta większego zaangażowania, liny mocniej się naprężyły, niektóre mimo ogromnego przekroju splecionych ze soba rzemyków zaczęły pękać. Rozszalałe bałwany rozpadły się na milion niebieskich kropel wody. Rozpraszając kłęby z parującego śniegu na czyste niebieskie niebo wskoczyło promieniste słońce. Krasnale na swych linach ciągnęły za nim dywan z zielonej trawy upstrzony plamami kolorowych krokusów.
I tak co roku.
|
|
Komentarzy:
3
|
|
2011-01-08
Myśli nie ogolone
|
Były jakieś take nie uczesane, zostały sobie w końcu żywota swego u fryzjera. Po kolejnym tygodniu bycia człowiekiem, człowiek staje się mocno nie ogolony. I co począć ma? Na to i inne pytania dostaniesz odpowiedź w loterii esemesowej. Wyślij TAK na numer dwa zera i dziewięćset byśmy mogli zgarnąć twoją wypłatę w nagrodę. Nie czekaj. Mimo to broda dalej swędzi. Mam kolegę nazwiskiem Broda i kiedy sobie do lustra powiedziałem "broda aut!" się mało nie obraził.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-01-02
Poświętnie.
|
Po tym jak nie dojechlalismy na Sylwestra bo nam pojazd chciał wlecieć do rowu, po wybyczeniu się przed telewizorem, tańcu z huluganami na Placu Wolności. Kilkunastoma pierogami i grzanym piwem zakonczylismy obrzędy nicnieróbstwa.
Obżarstwa wszystiem życzę.
|
|
Komentarzy:
1
|
|
2010-11-27
Biały dusiciel
|
Gdy zaglądam do lodówki nie cieszy mnie ona wcale, ser smakuje jak podeszwa a masło do rabania się nadaje. Kiedy zas za oknem z chmur spada zamrożona woda, czuję się tak nastrojowo i swiatecznie jak gwiazdka bożonarodzeniowa powieszona u sufitu w superdupermarkecie w dzień zaduszny.
|
|
Komentarzy:
3
|
|
2010-11-14
Z rodziną to na zdjęciu.
|
Nie szpieguj
|
|
Komentarzy:
4
|
|
2010-10-24
Całkiem przybity Jezus.
|
I nie tyle co do ściany i znów gwoździami. Tyle co zasmucony głębią symboliki płynącej z kołpaka.

|
|
Komentarzy:
2
|
|
2010-10-24
Dziad cmentarny.
|
Zbieramy dupe w troki. Ino szybko. Zanim kawę inkę dopiją przeliczne rodziny ofiar. Nie prawdaż kochanie że słowo "rodziny" kojarzy się tylko z jednym. klepanym na okrętkę ostatnio? Jako że znicz płonie w marketowym kartonie a sztuczna wiekuistość już wszędzie świeci, zbierajmy się w drogę już za momencik fiaty czinkłeczento raz do roku na święto wyciągane wychyną niczem pełzacze.
Jedziemy wręczyć dzieckowi brata mego prezenta aż do dalekiego Szczecina.
Ps:
Inni mają włosy a ja tapetę na klatce.... schodowej :P
|
|
Komentarzy:
1
|
|
2010-10-17
W niedzielę musk wraca na swoje miejsce.
|
Bywał wszędzie. Zapijał sie możliwościami swojego nosiciela. Kazał mu robic rózne rzeczy których nikt inny robić nie chciał. Wymordował go i zostawił. W niedzielę wraca na swoiej miejsce, bo wie że od poniedziałku znów może mu dokopać.
Kurwa sam się boję co znów takiego wymyslę by w piątek paść na kolanka.
W tym tygodniu postawiłem sobie za zadanie wytapetować 6 kondygnacyjną klatkę schodową i wiem że mi się uda. Wiem także jak będę wyglądał w sobotę.
Jak trup.
I do dupy.
|
|
Komentarzy:
3
|
|
2010-09-18
Miłość nad targowiskiem.
|
Bo jak tu nie pokochać takiego nieba, mimo rosnących cen ryb i pomidorów.

|
|
Komentarzy:
2
|
|
2010-09-12
Ciąg dalszy nastąpi.
|
Bo w Poznaniu trwa wielka akcja zakładania golasom gaci. Natenczas przenoszę się do Zielonej Góry. Gdzie kolorowymi majtami przykrywać będziemy, gołe szpitalne sciany.

Majtami, w niektórych kręgach zwanych tapetą.
|
|
Komentarzy:
2
|
|
2010-09-11
Gdy król nagi
|
Dla odwrócenia uwagi

Zawsze może krzyknąć: Ale dupa!
|
|
Komentarzy:
1
|